Dlaczego moje „ja tak mam” miałoby być ważniejszego od twojego?

We wrześniu 2019 roku przeszłam na dietę bezglutenową. Odstawienie białka pochodzenia zbożowego w moim przypadku nie było podyktowane żadną ideologią, wiarą w to, że gluten to zło ani chęcią schudnięcia czy bycia bardziej fancy. Uwierzcie mi, że nie ma nic mniej fancy niż brak możliwości kupienia czegokolwiek w ulubionej piekarni/cukierni czy zjedzenia jakiegokolwiek dania (oprócz sałatki BEZ BAGIETKI) w tradycyjnej włoskiej restauracji.

Odstawiłam gluten, bo najpierw a) zauważyłam, że moje ciało go nie toleruje, a potem b) zrobiłam testy, które tę nietolerancję potwierdziły.

Niejedzenie glutenu, będąc samą w domu albo w gronie bliskich, którzy rozumieją, że ja wiem, że bułki są pyszne, ale mogą mi zrobić krzywdę i tylko dlatego ich nie jem, jest obiektywnie proste. Czuję się niekomfortowo, rezygnując z glutenu, jedynie wśród tych osób, które jego brak w diecie traktują jak kompletne dziwactwo.

Teksty w stylu „No dawaj, jeden kawałek pizzy ci nie zaszkodzi” czy „Nie mogłabyś raz zjeść NORMALNEGO makaronu?” bywają męczące. Szczególnie jeśli ktoś próbuje mi udowodnić, że moja normalność w powszechnych kategoriach jest tak naprawdę nie-normalnością. Ups, (nie) wzruszyłam się.

Dlaczego moje „ja tak mam (że nie jem glutenu)” miałoby być ważniejszego od czyjegoś „ja mam inaczej (i jem gluten)”?

I tak sobie myślę przy okazji Miesiąca Dumy o tym, dlaczego moje „ja tak mam (że czuję pociąg do mężczyzn)” nadal jest ważniejszego od czyjegoś „ja mam inaczej (i nie czuję)”?

Dlaczego szukamy uzasadnienia niejedzenia glutenu, a nie szukamy uzasadnienia tego, że ktoś go je? Dlaczego szukamy uzasadnienia bi- czy homoseksualności („pamiętasz, kiedy to się zaczęło? może to wynik jakiejś traumy?”), a nie szukamy uzasadnienia heteroseksualności?

Dlaczego wciąż tak bardzo dziwi nas, że ktoś może mieć/czuć/jeść czy chcieć inaczej?

Czerwiec to czas okazywania wsparcia dla osób LGBTQ+ oraz walki o ich prawa. I mam z tej okazji jedną refleksję. Marzy mi się, żeby wszystkie niekrzywdzące nikogo „ja mam tak” znalazły przestrzeń na jednej, przepięknej, kolorowej równi.

@justynaliscom napisała kiedyś bardzo mądrą rzecz na swoim instagramie: Życie jest naprawdę dużo fajniejsze, gdy nie ocenia się wyborów ludzi, które są inne od naszych, ale nikogo nie krzywdzą.”

Ja bym dzisiaj poszła o krok dalej i powiedziała: Życie jest naprawdę dużo fajniejsze, gdy nie ocenia się ludzi, którzy od nas inni, ale nikomu nie robią tym pod górkę.

Trzymajcie się ciepło i pamiętajcie, że nie musicie nikomu tłumaczyć się z tego jacy jesteście i jakich wyborów dokonujecie.

Stwierdzenie „gdybym był_a na Twoim miejscu, to zrobił_abym to inaczej” jest najbardziej durną formą mowy w trybie przypuszczającym, z jaką kiedykolwiek miałam styczność.

UWAGA. Gdyby ktoś inny był na Twoim miejscu, to byłby Tobą i zrobiłby dokładnie to samo co Ty.

Read that again.

Buziaki.

Leave a Reply