Kiedyś bym się Za To Na siebie obraziła

Chciałam dzisiaj wstać przed ósmą, otworzyć oczy, wziąć komputer na kolana, zacząć pisać i przekonać się, o czym tak naprawdę myślą moje myśli. Pisanie rano ma w sobie mnóstwo magii. Wszystko układa się inaczej, kiedy głowa nie jest jeszcze przesiąknięta dniem.

Kiedy jednak kilkadziesiąt minut po siódmej mój budzik zaczął zapraszać mnie do życia nieprzyjemną melodią, moja ręka szybko wynurzyła się spod kołdry, żeby jednym kliknięciem palca zafundować mi dodatkową godzinę błogiego snu.

Kiedyś bym się za to na siebie obraziła. Powiedziałabym sobie parę niemiłych snów i zasmuciła faktem, że nawet o swoje marzenia nie potrafię odpowiednio zadbać. Teraz już wiem, że to nigdy nie było prawdą.

Dzisiaj jestem z siebie dumna. Że piję, kiedy jestem spragniona; jem, kiedy jestem głodna. śpię, kiedy jestem śpiąca. No i w końcu mówię, mimo że zawsze miałam coś do powiedzenia.

Ale to właśnie teraz zaczynam w końcu czuć to ciepło. Wreszcie robi mi się nie tylko dobrze, ale i bezpiecznie. Kiedy przestałam cokolwiek forsować, a siła nie przestała do mnie przychodzić. 

Momentami wracam do tego, co było, ale moje ciało natychmiastowo czuje, kiedy staram się hamować moją spontaniczność, a do mnie dociera, że już więcej nie chcę robić sobie krzywdy.

Uczę się cieszyć ze swoich nerwów i ze świadomości, że już samo wyobrażenie, że mogę chcieć inaczej, jest samo w sobie cudownym błogosławieństwem.

Przeczytałam ostatnio piękne słowa: “Jeśli wystarczająco często docierasz wystarczająco głęboko, coś dobrego do ciebie wróci”. I wiesz co. Ja już czuję, że wraca. Ale tylko wtedy, kiedy pozwalam sobie wszystko puścić. 

Gdy choć na chwilę próbuję zamknąć się w sobie i blokować moją intuicję, łzy same napływają mi do oczu, w najmniej spodziewanych momentach.

Ale te łzy też przyjmuje i doceniam za to, że zawsze zdradzają mi jakąś prawdę. Z ogromną pokorą uczę się je akceptować. Uczę się przytulać melancholię, której kiedyś bardzo się bałam; obejmować lęki i zaprzyjaźniać ze złością.

I kiedy ktoś mi mówi, żebym gotowała się tylko w środku, to nie przepraszam, ale w zgodzie ze sobą, mimo wszystko wychodzę na zewnątrz. Tylko kiedy będę dobra dla siebie, uda mi się być dobrą dla innych

Ludziom wydaje się, że racjonalność jest ważniejsza niż intuicja. To tak jakby stwierdzić przewagę żółtego nad różowym.

A gdyby tak spróbować zachwycić się wszystkimi odcieniami?

Leave a Reply